Tak było na początku długiego weekendu w WSD Redemptorystów (Dni Otwarte)

May 2, 2017

 

Już od wczesnych godzin rannych, w sobotę 29 kwietnia na furtę klasztoru redemptorystów w Tuchowie zaczęli przybywać młodzi chłopcy i mężczyźni, którzy postanowili wziąć udział w Dniach Otwartych Drzwi w WSD Redemptorystów. Ostatecznie stawiło ich się 68 – nie tylko z Małopolski i Podkarpacia, ale także z Białorusi (Grodno) oraz ze Szczecinka i Gliwic. Po rozlokowaniu wszystkich uczestników, herbatą i ciastkiem zjedzonym w seminaryjnych „Piwnicach,  nastąpiło rozpoczęcie spotkania. Duchowym przewodnikiem zebranych młodzieńców, był o. Jacek Dembek, były członek Zarządu Generalnego Zgromadzenia Redemptorystów, który podzielił się doświadczeniem pracy redemptorystów na świecie, a także wskazał młodym ludziom, iż bardzo ważne jest znalezienie odpowiedzi na pytanie: „Po co ja jestem na świecie?” Zachęcał także do tego, by się formować do bycia ludźmi mocnymi duchem i podzielił się świadectwem odkrywania własnego powołania.

 

Po Eucharystii przeżywanej ze wspólnotą seminaryjną na czele z o. Rektorem Maciejem Sadowskim i smacznym obiedzie przyszedł czas na to, by poczuć się przez  dwie godziny jak klerycy słuchający wykładów. Takie swoiste, 25 minutowe „wykłady” z Nowego Testamentu, Teologii Moralnej, Prawa Kanonicznego oraz  Śpiewu Kościelnego, przeprowadzili dla uczestników bracia klerycy. Jak się okazało, uczestnicy tak mocno zainteresowali się omawianymi tematami, że nawet na przerwach dopytywali „wykładowców” o poruszane kwestie. Aby nie koncentrować się tylko na nauce, wieczorne spotkanie poświęciliśmy temu, jak redemptoryści wypoczywają. Senior Studentatu, br. Paweł Orzeł przybliżył tą kwestię i zilustrował ją prezentacją multimedialną. Ale aby na słowach się nie skończyło, zeszliśmy później do wspomnianych już Piwnic, by wspólnie poświętować i zjeść przygotowany deser. Dzień zakończył się adoracją Najświętszego Sakramentu, która z pewnością dla wielu stała się okazją do porozmawiania z Jezusem o swojej przyszłości.

Niedzielny poranek rozpoczął się od Jutrzni, która zabrzmiała wyjątkowo, będąc śpiewaną przez około stu mężczyzn. Następnie uroczysta Eucharystia w Tuchowskiej bazylice zgromadziła nas razem z wiernymi, którzy przybyli się modlić na „Lipowym Wzgórzu”. Po Mszy Świętej i herbatce, przyszedł czas na niezwykłe spotkanie, które trochę było świadectwem, trochę teatrem a trochę prezentacją. Trzech spośród braci kleryków dało świadectwo o tym, jak kiedyś zapragnęli stać się tymi, którzy głoszą Słowo Boże i jak to pragnienie już dziś spełnia się w ich życiu. Opowiedzieli zebranym o tym, jak w różnych miejscach Polski pomagali w głoszeniu rekolekcji i jak dostrzegli przez to, że stają się narzędziami w ręku Boga, choć przecież nie przyjęli jeszcze święceń. Po uroczystym obiedzie, chłopcy rozjechali się do swoich domów. Według wrażeń organizatorów – ubogaceni i radośni.

o. Witold Baran CSsR

o. Artur Pruś CSsR

 

Z resztą zobaczcie i przeczytajcie, co o tym czasie mówią sami uczestnicy :)

 

 

 

W drodze do Tuchowa miałem wiele obaw, jedną z nich było to, że będą to dwa zmarnowane dni. Uspokajał mnie kolega (który mnie namówił na wyjazd), że na pewno nie będę żałował. No i co mogę powiedzieć?... miał rację. Świetna atmosfera, niesamowici ludzie. Zawsze myślałem, że życie w klasztorze to modlitwa na przemian z pracą, a tu takie zaskoczenie... oczywiście modlitwa była, ale nie zabrakło też zabawy wśród ojców i braci. Mogliśmy też spokojnie o wszystkim porozmawiać. Doświadczyłem, że jeśli ma się jakiś problem w swoim życiu, wystarczy zapytać i na pewno nie spotkamy się z lekceważeniem, ale otrzymamy pomoc i dobrą radę.

Kuba Ligęza

Uczestniczyłem w Dniu Otwartych Drzwi po raz pierwszy. Przyjeżdżając, nie spodziewałem się spotkać tylu otwartych ludzi, którzy już od wejścia, będą witać szerokim uśmiechem. Niespełna dwa dni w klasztorze, pozwoliły choć trochę poznać życie seminaryjne braci kleryków i Ojców. Dzięki rozmowom w ”Piwnicach”, konferencjom, wykładom przygotowanym przez samych braci, chwilom wspólnej modlitwy, nabrałem przekonania, że Redemptoryści to wesoła, zgrana Rodzina Odkupiciela, umiejąca zapalić swoją postawą do działania innych!

 Patryk Gut

 

Dni Otwartych Drzwi u Redemptorystów... warto? Nie powiem, czy warto tam być ale wiem jedno: jeżeli chcesz poznać ludzi, którzy całe życie poświęcają na głoszenie miłości Jezusa, to tutaj możesz ich spotkać :) Po raz kolejny przekonałem się o tym, że czas spędzony z Redemptorystami na modlitwie jest czasem pełnym łaski. Owszem modlitwa jest bardzo indywidualną relacją z Bogiem, ale patrząc na życie Ojców czy kleryków widziałem, że żyją dla Boga i prowadzą do Niego tych, których spotykają. Oni żyją dla Niego i to widać.

Kuba Diakun

 

 

 

WIĘCEJ ZDJĘĆ

 

Please reload

Featured Posts

Real life

May 12, 2020

1/10
Please reload

Recent Posts

May 12, 2020

February 13, 2020